POGODA

OSTATNIO DODANE

Rodzicu, wzmóż czujność!

Stop dopalaczom!Uwaga na dopalacze w wakacje - apeluje do rodziców Główny Inspektor Sanitarny. Marek Posobkiewicz zwraca uwagę, że czas wyjazdów, wypoczynku młodzieży poza domem w grupach rówieśniczych, może być okazją do ryzykownych zachowań, również do sięgania po dopalacze. Zachowanie dzieci po dopalaczach może być bardzo różne - jedne mogą być trochę otępiałe, inne agresywne i pobudzone. Jeżeli młody człowiek izoluje się od rodziny, rodzicom powinna zapalić się "kontrolna lampka" - powiedział Marek Posobkiewicz.

Główny Inspektor Sanitarny przypomina, że działa bezpłatna infolinia 800 060 800, gdzie można uzyskać pomocne informacje w przypadku podejrzenia, że dzieci lub młodzież zażywają dopalacze. Można też skontaktować się z najbliższą poradnią psychologiczną albo stacją sanitarno-epidemiologiczną.

1. Czy istnieją bezpieczne ,,dopalacze”?

Nie, zażycie jakiegokolwiek ,,dopalacza” powoduje, że stajesz się królikiem doświadczalnym. Zazwyczaj po zażyciu narkotyku, bo ,,dopalacze” to groźne narkotyki, szybko następuje ,,zejście” objawiające się wyczerpaniem, zaburzeniami rytmu serca, nudnościami, niepokojem, stanami lękowymi. Nigdy nie masz pewności czy zażycie ,,dopalacza” nie skończy się śmiercią.

2. Czy ,,dopalacze” są produktami naturalnymi?

Nie są. To produkty zawierające substancje chemiczne, działające psychoaktywnie na ośrodkowy układ nerwowy. Zażywając je wychodzisz ze śmiercią na spacer, z którego możesz już nie wrócić. Nawet, jeżeli trafisz do lekarza, może cię nie uratować, gdyż nigdy nie wiadomo jaka substancja była w danym ,,dopalaczu” i jaką można podać odtrutkę.

3. Czy ,,dopalacze” uzależniają?

Tak. Czasami wystarczy spróbować jeden, dwa razy, a zawartość ,,dopalacza” może spowodować nieodwracalne zmiany w układzie nerwowym człowieka i prowadzić do uzależnienia. Niektóre nowe narkotyki mogą mieć działanie silniejsze niż tradycyjne narkotyki. Osoby uzależnione od ,,dopalaczy” mogą doświadczać głodu substancji, a zaprzestanie ich używania zazwyczaj jest bardzo trudne.

4. Co robić, gdy mamy do czynienia z człowiekiem pod wpływem ,,dopalaczy”?

W takim przypadku należy wezwać natychmiast pomoc lekarską. Jeżeli nastąpiła utrata przytomności, zaburzenia świadomości, zatrzymanie oddechu lub nadmierne pobudzenie dzwoń pod numer 112 i postaraj się opisać dyspozytorowi zaistniałą sytuację.

5. Co mogę zrobić gdy podejrzewam, że w punkcie handlowo-usługowym sprzedawane są ,,dopalacze”?

Zadzwoń na numer bezpłatnej infolinii Państwowej Inspekcji Sanitarnej, tzw. linii ,,dopalaczowej”: 800 060 800 lub na numer policji 997 i podziel się swoimi spostrzeżeniami. O swoim podejrzeniu możesz powiadomić bezpośrednio w Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej. Pamiętaj, w ten sposób możesz uratować czyjeś zdrowie i życie.

6. Co mogę zrobić gdy znalazłam stronę internetową gdzie sprzedawane są ,,dopalacze”?

Zgłoś sprawę na numer bezpłatnej infolinii 800 060 800 i podaj link do strony.

7. Co mi grozi za sprzedaż ,,dopalaczy”?

Zostanie na ciebie nałożona kara pieniężna w wysokości od 20 tys. zł. do 1 miliona zł. Za narażenie zdrowia i życia ludzkiego możesz odpowiadać także z art. 165 kodeksu karnego. Wtedy oprócz kary pieniężnej możesz liczyć na wyrok od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

8. Po czym poznać, że ktoś z moich bliskich jest pod wpływem ,,dopalaczy”?

Osoba po zażyciu nowych narkotyków może być agresywna. ,,Dopalacze” mogą spowodować halucynacje, rozdrażnienie, stany lękowe czy też nadmierne pobudzenie lub też może być ospała i apatyczna. Osoba będąca pod ich wpływem może nie rozpoznawać najbliższych, być wobec nich agresywną. W takich przypadkach należy wezwać pomoc lekarską.

9. Gdzie mogę się zgłosić jeśli ja bądź ktoś z moich bliskich jest uzależniony od dopalaczy?

Musisz się zgłosić do najbliższej poradni leczenia uzależnień. Bazę takich placówek możesz uzyskać dzwoniąc pod numer bezpłatnej infolinii 800 060 800, lub wchodząc na stronę internetową www.narkomania.org.pl

10. Skąd wiemy, że dany produkt jest ,,dopalaczem”?

Państwowa Inspekcja Sanitarna zleca wykwalifikowanym laboratoriom przeprowadzenie specjalistycznych badań składu chemicznego produktu oraz oceny przez ekspertów wpływu zidentyfikowanych substancji na organizm ludzki.

11. Jak pomóc osobie, która bierze „dopalacze”?

Osobie, która bierze dopalacze, może pomóc tylko specjalista zajmujący się leczeniem uzależnień oraz rodzina i przyjaciele, którzy będą wspierali chorego. Dlatego, jeśli ktoś z Twojego otoczenia ma ten problem pierwszą rzeczą, jaką należy zrobić, jest przekonanie go, żeby zwrócił się po pomoc do specjalisty oraz do rodziny. Osoba uzależniona jest w stanie wciągnąć w nałóg swoich znajomych. Może to grozić także Tobie.

12. Moje dorosłe dziecko jest uzależnione i nie chce się leczyć. Nie mam już siły.

W przypadku walki o osobę dorosłą, kiedy nie można zmusić jej do leczenia, sytuacja rzeczywiście może wydawać się trudna. A jednak dopóki dziecko żyje, dopóty jest nadzieja, że wyjdzie z nałogu – ale może się tak stać tylko wtedy, gdy będzie czuło zdecydowane NIE całej rodziny wobec narkotyków. Dlatego warto pójść na terapię dla osób współuzależnionych. Warto też skontaktować się z poradniami profilaktycznymi, gdzie można nauczyć się, jak zmotywować dziecko do podjęcia leczenia, a przede wszystkim zadbać o siebie, wzmocnić swoją psychikę, nabrać siły i pewności siebie.

13. Proszę o informację odnośnie kierowania na leczenie osoby nieletniej.

Art. 30 Ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii umożliwia skierowanie osoby uzależnionej od środków psychoaktywnych, która nie ukończyła 18 roku życia na przymusowe leczenie i rehabilitację. Stosowny wniosek do Sądu Rodzinnego właściwego dla miejsca zamieszkania osoby, której dotyczy może skierować przedstawiciel ustawowy, krewny w linii prostej, rodzeństwo, bądź faktyczny opiekun. Czas przymusowego leczenia i rehabilitacji nie jest określany z góry, przy czym nie może być on dłuższy niż dwa lata. W przypadku osiągnięcia przez osobę uzależnioną pełnoletniości przed ukończeniem leczenia i rehabilitacji, sąd może je przedłużyć na czas niezbędny do osiągnięcia celu leczenia i rehabilitacji, jednakże łącznie nie dłużej niż do dwóch lat.

14. Jak pomóc osobie, bezpośrednio po zażyciu „dopalaczy”?

- zadzwonić na pogotowie pod numer 112 lub 999,

- zachować opakowanie po „dopalaczu” w celu łatwiejszej akcji ratowniczej,

- nie używać żadnych leków do przybycia lekarza.

15. Znalazłam w domu woreczek z dziwną zawartością. Gdzie mogę sprawdzić, czy to jest narkotyk?

Takie ,,znalezisko” należy dostarczyć na policję lub do stacji sanitarno-epidemiologicznej.



Znalezione w sieci - "Z życia wzięte" Nastolatki na wakacjach: seks, alkohol, dopalacze.

 

Seks, dopalacze, alkohol. Impreza tylko dla dorosłych? Nie, tak się bawi twoje dziecko na wakacjach!

Bułgaria, Złote Piaski. Obóz dla dzieci i młodzieży w wieku 13-18 lat. Seks, narkotyki, alkohol lejący się strumieniami i dopalacze. I tak dzień w dzień. - Dwa tygodnie nieustannej walki i obawy, że jak stanie się coś naprawdę poważnego, to głównie ja będę miała kłopoty - zwierza się Katarzyna, studentka pedagogiki.

Początkowo cieszyła się na ten wyjazd. Miała spędzić dwa tygodnie w Bułgarii i jeszcze sobie zarobić. Co prawda niewiele, bo 600 złotych, ale czas spędzony na riwierze chciała potraktować trochę jak własne wakacje. - Myślałam, że popracuję, ale przy okazji poopalam się, pomieszkam w kurorcie i jeszcze mi za to zapłacą - mówi Wirtualnej Polsce. Życie jednak zweryfikowało jej plany. Pobyt okazał się mordęgą, a nie sielanką.

Zaczęło się już w podróży. - 40 godzin w autokarze. Ci z przodu w kółko śpiewają: "spodobała mi się Helka, a dupa jej wielka"; ci z tyłu - piją. A ja zastanawiam się, co gorsze - opowiada Katarzyna. Jak przyznaje w rozmowie z Wirtualną Polską, to były bardzo ciężkie tygodnie. - Co drugi dzień musiała być dyskoteka w hotelu, bo inaczej młodzież się buntuje. Oczywiście nie chodzi o to, żeby potańczyć. To tylko pretekst żeby się napić. Co ja mówię? Nie napić się, a zalać w trupa - komentuje Katarzyna. Właśnie dlatego wybierają Bułgarię, czasami jeszcze Bałkany. Tam alkohol jest najtańszy.

Większość tylko pije, czasami coś popala. Co "odważniejsi" przywożą ze sobą całe zapasy dopalaczy i innego towaru. - Cały czas są na fazie. Piją, palą, rzygają i tak w kółko - dodaje rozmówczyni WP. Po alkoholu i narkotykach zupełnie puszczają im hamulce. - Seks na obozie jest na porządku dziennym. Nawet jeśli ktoś jedzie z zamiarem, że wcale nie chce współżyć, to niewykluczone, że i tak wyląduje w łóżku. Świadomie lub nie. Podczas obozu słyszało się o przypadkach z innych hoteli, że ktoś komuś dosypał coś do drinka - mówi Katarzyna. - Na szczęście wśród moich podopiecznych nic takiego się nie zdarzyło. A przynajmniej nic o tym nie wiem - dodaje.

Na internetowych forach młodzi ludzie dzielą się swoimi wrażeniami. "Niedługo jadę do Grecji na obóz, pewnie ktoś będzie się chciał do mnie dobrać, ale nie mam z tym problemu", "wszyscy dookoła palą, ćpają i nie wychodzą z łóżka", "laski wskakują do łóżka średnio po dwóch dniach znajomości", "chłopcy smarujący dziewczyny olejkami, pijący z nimi drinki, wina i inne alkohole i nikt tego nie kontrolował". Takie głosy pojawiają się wśród młodzieży. Zarówno wśród chłopców, jak i dziewcząt. - Trzeba się bawić za młodu - mówią.

Część z nich otwarcie przyznaje, że na kolonie jadą po seks. Także ten za pieniądze. Stawki są różne. Od 20 do 100 euro. "Często jeżdżę w takie miejsca i muszę przyznać, że te sikorki za 50 euro są chętne do każdej niemoralnej, niebanalnej i dowcipnej zabawy" - pisze na forum użytkownik o pseudonimie Bolek. Zarobione w ten sposób pieniądze młode dziewczyny wydają głównie na nowe ubrania i kosmetyki. Katarzyna opowiada, że jedna z nastolatek pierwszego dnia kolonii pożyczała od niej pieniądze na pizzę, drugiego - paradowała z torbą pełną nowych ubrań. - Można się tylko domyślać, skąd się wziął ten nagły przypływ gotówki - podkreśla w rozmowie z WP.

To, co się dzieje na zagranicznych obozach dla młodzieży, przechodzi ludzkie pojęcie. Maria, nauczycielka z ponad dwudziestoletnim stażem z podwarszawskiej szkoły podstawowej, na obóz młodzieżowy pojechała raz. - To był najgorszy tydzień w moim życiu - podsumowuje. I dodaje, że więcej się na takie przeżycia nie skusi. - Chociażby mi obiecywali złote góry, a nie Złote Piaski - mówi WP.

Bułgarska Riwiera. Słoneczny Brzeg. Pół tysiąca osób, głównie w wieku 14, 15, 16 lat. Polacy, Serbowie i Rosjanie. Hotel o dość niskim standardzie, daleko od morza. - Ale wiadomo, to nie to się dla młodzieży liczy. Ważne, żeby blisko była dyskoteka i sklep z alkoholem - mówi Wirtualnej Polsce nauczycielka.

Niekończące się libacje, niekontrolowany seks. Maria próbowała z tym walczyć: grozić telefonami do rodziców, zawiezieniem na komisariat, prosić, żeby się szanowali i zastanowili nad tym, co robią. - Niewiele się jednak przejmują. Otwarcie, na widoku piją i palą. Czują się całkowicie bezkarni, a rodzice nie są już dla nich żadnym autorytetem - konkluduje Maria. Jej słowa potwierdza Katarzyna. - Zwrócisz im uwagę, a oni albo w śmiech, albo zaczynają cię wyzywać - mówi WP.

Moje dziecko? Niemożliwe!

Niby wszyscy wiedzą, co się dzieje na takich zagranicznych obozach, jednak prawie nikt nie reaguje. Ani rodzice, ani wychowawcy, ani biura podróży. Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za wakacyjne wybryki młodzieży.

- Nie, to na pewno nie moje dziecko. Inne dzieci - owszem mogły się upić, ale nie moje, przecież mój Stasio, moja Zuzia są tacy dobrzy. Po prostu złote dzieci - komentuje zachowanie rodziców Katarzyna. Jedni zaprzeczają i nie dopuszczają do siebie myśli, że Stasio i Zuzia urośli i przestali być aniołkami. Innych wcale to nie obchodzi. Skwapliwie wykorzystują dni wolne od dzieci, sami jadą na urlop i nie chcą, żeby jakaś pani z kolonii zawracała im głowę.

- Kiedyś dzwoniłam do rodziców dziewczyny, która upiła się tak, że trzeba ją było wieźć do szpitala na płukanie żołądka. Powiedzieli, żebym sama się tym zajęła, bo przecież za to mi płacą. A poza tym, to oni teraz lecą na wakacje, więc nie mają czasu - opowiada Maria. - Myślałam, że krew mnie zaleje. Przecież ich dziecko trafiło do szpitala, a oni tylko o wakacjach - dodaje.

Wychowawcy też nie zawsze są święci. Są tacy, którzy starają się, nie śpią po nocach, pilnują i przejmują się każdym naruszeniem regulaminu, ale są i tacy, którzy sami traktują taki wyjazd jako niekończącą się libację. Wychowawcą każdy być może, nie tylko pedagog czy nauczyciel - wystarczy 36-godzinny kurs za 200 złotych. - Kandydatów na wychowawcę kolonijnego nie brakuje, jednak nie zawsze są to osoby predysponowane do takiej pracy - mówi nam przedstawicielka jednego z organizatorów takich kursów. Zazwyczaj są to młodzi ludzie, często niewiele starsi od uczestników kolonii. Starszych wychowawców po prostu brakuje. Nauczeni doświadczeniem nie chcą kolejny raz brać na siebie takiej odpowiedzialności. - Po raz ostatni pojechałem z młodzieżą w 2004 r. I po tym, jak o drugiej w nocy kierownik schroniska kazał mi ściągać z dachu pijanych gimnazjalistów, doszedłem do wniosku, że jestem już za stary - pisze na forum nauczycielskim użytkownik o nicku Endo. Biura podróży specjalizujące się w obozach młodzieżowych udają, że nie widzą problemu, bo nie chcą tracić klientów. Klient płaci, klient wymaga. A że klient nie chce zwiedzać i uprawiać sportu, za to wymaga całkowitej swobody, luzu i cichego przyzwolenia na picie oraz zażywanie narkotyków i dopalaczy, to lepiej przymykać na zachowanie klienta oko.

Zgon na wakacjach

Czasami takie przymykanie oka może mieć tragiczne skutki. Swego czasu głośno było w mediach o tragicznych wypadkach na koloniach. W 2010 roku o 16-letniej Paulinie ze Śląska, dwa lata później o 17-letnim Bartłomieju z Jastrzębia-Zdroju. Dziewczyna utonęła w morzu. Chłopak wypadł w nocy z okna na piątym piętrze hotelu. Zginął na miejscu. Jak ustaliła prokuratura, wcześniej pił z kolegami w pokoju przez całą noc, miał 2,16 promila alkoholu we krwi. Wszyscy zastanawiali się, gdzie wtedy byli wychowawcy i czemu nie pilnowali dzieci. Na takie dywagacje jednak często jest już w takich przypadkach za późno.

Amanda Siwek WP


↓ Wejdź, Poczytaj ↓

↓ Wejdź, Poczytaj ↓

gadowski

michalkiewicz

Tymiski

e-book

ABC JOW

Chmura tagów

Gościmy

Odwiedza nas 112 gości oraz 0 użytkowników.