Odwieczne pytanie...

obrazCzy zastanawialiście się kiedyś przedtem, co tak naprawdę tu robimy i po co się tutaj znaleźliśmy? Jaka była przyczyna, naszego pojawienia się w tym miejscu, tej konkretnej rodzinie i dlaczego przytrafiają nam się takie, a nie inne okoliczności?

Otóż wszystko  to ma swój sens. Każde zdarzenie jest tak naprawdę kreowane przez nas samych, poprzez nasze oddziaływanie energetyczne na otoczenie, ludzi i niby przypadkowe sytuacje. Każda napotkana osoba i zdarzenie ma na celu pokazać nam nasz kierunek, w którym podążamy. Jeśli będziemy wystarczająco otwarci na sygnały, będziemy intuicyjnie odbierać przekazy, które będą nas prowadziły jak po sznurku do wytyczonego celu.

Ktoś powie, to wierutna bzdura!  Czyżby? A zastanawialiście się jak to jest, że czasami macie przebłyski intuicji, która mówi, zrób to, a nie tamto i okazuje się, że kiedy nie podążyliście za tym wewnętrznym głosem, sprawy przybrały niekoniecznie pozytywny obrót. A jak to jest, kiedy czujemy, że pewna osoba, którą spotykamy nie cieszy się naszą sympatią, tak naprawdę bez żadnego powodu. Nie umiemy tego wytłumaczyć racjonalnie, ale nie chcemy w jej pobliżu przebywać. Czujemy jakby „kradła” nam energię, czujemy się nieswojo i niezręcznie. A zwykła kłótnia, czy napaść słowna? Jak na nią reagujecie? Zamykacie się w sobie, kulicie aby ochronić swój wewnętrzny spokój, czy stawiacie napastnikowi czoła? Zależy to tak naprawdę od waszej mocy i energii wewnętrznej.

Jeśli jesteście rodzicami, przypomnijcie sobie sytuacje kiedy krzyczycie na wasze dzieci, co one wówczas robią? Zamykają się w sobie, kulą, zaczynają płakać. Krzyk, czyli negatywne wyładowanie energetyczne w kierunku, często bezbronnej, młodej duszy jest tak destrukcyjny, że dziecko nie wie co robić. Włącza się wówczas prymitywny instynkt przetrwania, czyli odruch walki, lub ucieczki. Dziecko nie będzie walczyć z rodzicem, czyli wybiera ucieczkę. Zanim krzykniecie, czyli zanim zaczniecie niszczyć spokój wewnętrzny swojego potomstwa, zastanówcie się, czy jest to ten efekt, który jest waszym celem.

 Dla rodziców, którzy są dopowiedziani za swoje dzieci, i powinni wskazywać im drogę i okazywać bezgraniczną miłość, aby dzieci mogły wzrastać w poczuciu wartości i wiary w siebie, podam przykład, który wydarza się w 90% naszych domów, niestety dość często.

Nasz synek, czy córeczka odrabia lekcje i nie może sobie z czymś poradzić. Tatuś  tłumaczy, tłumaczy, a dziecko nie bardzo pojmuje. Tatuś staje się coraz bardziej poirytowany i zaczyna mówić podniesionym głosem. Dziecko dalej nie rozumie, tatuś zaczyna rzucać epitety (nawet takie z pozoru niewinne) i jest coraz bardziej wzburzony. Dziecko zaczyna reagować obroną, czyli często płaczem. Tatuś na siłę próbuje nauczyć malca, ale wiecie co? Daremnie… Ponieważ w takiej sytuacji, oprócz terroryzmu energetycznego, zaistniał jeszcze jeden czynnik, bardziej prymitywny. W sytuacji zagrożenia wyłącza się część mózgu, która odpowiada za logiczne myślenie i włącza ta odpowiedzialna za przetrwanie!!!  A co z tego wynika?  Kiedy krzyczycie, dziecko was nie słyszy! U dziecka, jak u każdej istoty, włącza się, znany wam już mechanizm walki, bądź ucieczki! Dziecko wówczas nie ma możliwości użyć logicznego myślenia! Bach i po lekcjach.

A teraz rozpatrzmy relacje dwojga dorosłych ludzi. Bywają czasami w rodzinie, w małżeństwie, wśród przyjaciół sytuacje, kiedy nie podzielamy czyjegoś zdania, nie podoba nam się czyjeś postępowanie. Co się niejednokrotnie dzieje? Doświadczyliście tak zwanych „cichych dni”, na pewno niejednokrotnie. Słuchajcie jest to „krwiożercza” przepychanka energetyczna, kto silniejszy. Kto dłużej wytrzyma. Walka energii o zdominowanie. Kto „pęknie” pierwszy ten słabszy. Takie gierki zdarzają się bardzo często wokół nas i w naszych rodzinach. Nie pozwólcie na to, ponieważ mało świadome osoby robią to specjalnie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, aby zdominować bardziej wrażliwą jednostkę, która jest przez to narażona na wysysanie energetyczne.

Tzw. młode dusze muszą nauczyć się wiele odbywając „podróże” na Ziemię w celu doświadczania i nauki. Ale musi upłynąć wiele wcieleń, zanim zrozumieją prawa, którymi rządzi się współistnienie.

Uważajmy na to i nie pozostawiajmy tego swojemu biegowi, reagujmy od razu! Jeśli zaistnieje taka sytuacja walki energetycznej, zapytajmy tą drugą osobę: „czy chodzi o Twoją dominację, jaki jest cel Twojego postępowania?” Reakcja będzie zadziwiająca, a czasami dusza jest tak młoda, że nie zrozumie, ale wyrwie ją to z letargu wampiryzmu energetycznego i zaczniecie rozmawiać. Także zastanówmy się jak używamy swojej pozycji i „władzy”. Powinniśmy dawać energię słabszym i potrzebującym, czy wręcz odwrotnie, zabierać ją aby czuć, że kontrolujemy sytuację i dominujemy, czy dawać aby zyskiwać harmonijne współistnienie? Odpowiedź leży po waszej stronie.

Robert

Chmura tagów

Gościmy

Odwiedza nas 90 gości oraz 0 użytkowników.